Granat Skarżysko, IV liga: Doskonały sezon z 9-bramkową rysą


Parę dni temu skarżyski Granat zakończył sezon w IV lidze świętokrzyskiej. W sezonie 2018/19 występował w niej jako beniaminek, po paru latach „karnej” gry w klasie okręgowej. Jako czwartoligowiec zaprezentował się doskonale, kończąc sezon na 3. miejscu w tabeli.

Po 34 kolejkach uzbierał 74 punkty, pokazując się jako dojrzała drużyna i, co ważne, nie tracąc walorów ofensywnych jakie posiadał w „okręgówce”, jak i uważnie strzegąc własnej bramki: bilans bramkowy 91-40. Ze wszystkich zespołów jakie grały w zakończonym sezonie w naszej IV lidze, Granat poniósł tylko 4 porażki – najmniej! Ograł wszystkie ekipy, ścisłej czołówki nie pomijając… 🙂

Jednak jest parę „ale”.  🙁  Przede wszystkim wstydliwa, skandaliczna przegrana w Kielcach, z rezerwami Korony (1:9).  Tej wysokiej porażki nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Mimo że Korona II to już trzecioligowiec (uzyskała awans), w składzie naszego rywala po boisku biegali między innymi juniorzy, nie było wielu piłkarzy z doświadczeniem ekstraklasowym. Podopieczni trenera Dominika Rokity oddali kielczanom wszelką inicjatywę, defensywa skarżyska nie istniała. Tym bardziej rozmiar tego pogromu jest dziwny,  ponieważ jesienią, w Skarżysku Granat był górą i zwyciężył Koronę II 4:2. Hm… piłka nożna to jednak nieprzewidywalny sport.

O tym, że Granat zajął dopiero trzecią pozycję w tabeli zadecydowała zbyt duża liczba remisów (osiem), przy 22 triumfach. Trzeba było częściej zwyciężać – tak jak Korona II, albo nawet konecki Neptun – wtedy może liczyłby się w walce o awans do III ligi. Choć uważam, że w tej chwili jest to nierealne, nie pozwalają na to warunki infrastrukturalne i organizacyjno-finansowe. A sportowo drużyna prezentowała się bardzo dobrze, fajna paczka na murawie. Jak był mecz Granatu była pewność, że padną gole, a świetne parady Przemka Michalskiego pozwolą na to, że trzy punkty zostaną w Skarżysku. Nieco nieśmiały(?) początek sezonu i wiosny – wtedy nasi zawodnicy złapali za dużo remisów – ustawił Granat  na najniższym stopniu podium…

Świetnie pokazał się także w niedawnej edycji Okręgowego Pucharu Polski. Nasi zawodnicy dotarli aż do finału, gdzie musieli uznać wyższość trzecioligowego KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski (1:3). Po drodze wyeliminowali m. in. inne III-ligowe zespoły: Wisłę Sandomierz i Spartakusa Daleszyce. Tutaj też imponowali skutecznością, choć również przydarzył się dziwny mecz z B-klasową Victorią Mniów. W tym spotkaniu Granat zapewnił sobie awans do kolejnej rundy OPP dopiero w ostatniej dekadzie meczu, dzięki świetnej dyspozycji Tomasza Bartosiaka. 

Ważne, że gra Granatu rozkładała się  na całą jedenastkę, nie była uzależniona od jednego piłkarza. Nawet wtedy, kiedy do ŁKS-u Łagów wypożyczony został na wiosnę Marcin Kołodziejczyk, a ofensywa i druga linia skarżyska wciąż raziła rywali niczym paralizator, zdobywając ważne bramki. Liderami wśród strzelców zostali Błażej Miller – 22 gole, Krzysztof Rzeszowski – 14 goli, Bartosiak i Kołodziejczyk – 13 goli.  Do tej czołówki aspiruje też Kamil Uciński – 12 goli. Dobrze operująca obrona wsparcie miała w bramkarzu Michalskim i często zastępującym go Norbercie Wnukowskim.

Teraz skarżyscy zawodnicy mają zasłużoną letnią pauzę. Prawdopodobnie od 9 lipca zaczną się przygotowania do kolejnego IV-ligowego sezonu. Oby nie było gorzej  od niedawnego. Miło powspominać gole dla Granatu… tylko ta bolesna 9-bramkowa rysa z rewanżu w Kielcach. 🙁