Comeback po 5 latach do „wojskowego”


Po raz dziewiąty wstąpiłem w progi 21 Wojskowego Szpitala Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjnego w Busku-Zdroju. Kuracja przypadła na kwiecień 2019r. Tym razem pobyt był nieco inny, bo towarzyszyli mi oboje rodzice. Bynajmniej 😉 jestem z niego zadowolony, a kolejny turnus będzie na pewno za kilka lat…

Wydłużyła się bardzo kolejka na szpitalną rehabilitację, na ten pobyt czekałem 5 lat! Przywitał nas tłum, bo akurat następowała zmiana dwóch turnusów. Ale pani kierowniczka i ludzie z recepcji załatwili przyjęcie szybko i sprawnie. Dostaliśmy lokum w najnowszej części sanatorium – Agacie. Pokój wprawdzie dwuosobowy, ale dostawiono jedno łóżko, no i 3 tygodnie zleciało… 🙂 Super duży balkon, łazienka niedostosowana dla osób niepełnosprawnych, choć duża. Brakowało poręczy zarówno przy zlewie, jak i przy sedesie. No i kabina prysznicowa z wysokim progiem. „Wojskowy” stał się bardziej skomplikowany w nawigacji po obiektach – jest tak od paru lat, kiedy powstały bloki Agat i Opal – potęgują ten efekt łączniki, no i windy, np. ta łącząca Agat i Turkus. 🙂 Choć są też oczywiście schody. Plus taki, że wszędzie można się dostać, nie wystawiając nosa na powietrze. 😉 Usłyszałem też plotkę(?), że w tym roku ma być rozbudowana stołówka w Perle. Tam zawsze mieszkałem, z wyjątkiem roku 2006, kiedy pokój miałem w Brylancie, a obecnie wpadałem do Perły tylko zaspokoić głód….

W pierwszy poniedziałek zaplanowaną mieliśmy wizytę u lekarza. Trafił się medyk, którego nigdy wcześniej tam nie spotkałem, ale przyjemny, z humorem i któremu mogłem zasugerować najbardziej odpowiadające mi zabiegi. I dostałem to co chciałem:

  • kąpiel siarczkową (do wanny za pomocą podnośnika) – co dwa dni
  • kąpiel wirową nóg
  • masaż klasyczny nóg i rąk
  • masaż limfatyczny nóg BOA
  • ćwiczenia czynne (PNF) i bierne
  • tonoliza prostownika rąk

Wszystkie zabiegi odbyły się bez niemiłych niespodzianek, pogadałem sobie, pośmiałem się. Posiłki jak zawsze w tym ośrodku wybrałem na drugą zmianę – śniadanie o 8:50, obiad przypadał na 14:00 i kolacja o godzinie 18:50. Zauważyłem, że brakuje diety dla cukrzyków, za to pojawiła się ciekawa dieta DASH. Dużo potasu, mało ziemniaków. 🙂

Aura towarzyszyła nam nieco zmienna, mało też miałem spacerów – to między innymi z przyczyn rodzinnych. 😉 Ale też i Busko jest w tej chwili rozkopane, np. ul. Rzewuskiego. Dlatego częściej bywałem tylko w najbliższych okolicach „wojskowego”, w parku czy patio, za Turkusem, a przed Brylantem. Jednak spotkało mnie też przyjemne zaskoczenie, bowiem spotkałem się z koleżanką, z grupy na facebook’u. Świat wirtualny zmierzył się ze światem realnym i muszę przyznać, że ten drugi jest fajniejszy… 🙂

Turnus mocno „kulawy”, sporo ludzi na wózkach inwalidzkich – jeden człowiek nawet „szpanował” elektrycznym pojazdem, niczym limuzyna. Dużo kuracjuszy po udarach… I chyba tylko ja z tą oryginalną, piękną jamistością rdzenia kręgowego. 😀

Oto pierwszy wpis dotyczący moich wrażeń z kuracji w 21 WSzUR, w Busku-Zdroju: jak chcesz, to kliknij

Kuracja w 21 WSzUR – 2019 r.