Pierwszy przyjazd do Iwonicza-Zdroju – Wisła-Margot


Nadeszła pora na podzielenie się wrażeniami z trzeciego sanatorium, jakie odwiedziłem w Iwoniczu-Zdroju. Choć „Wisła-Margot” – bo o nim będzie w tym wpisie – akurat było pierwszym w kolejności sanatorium w tym uzdrowisku. Zameldowałem się tam w lipcu 2008 roku. Mimo że kurowałem się „tylko” dwa tygodnie, zapamiętam ten pobyt miło. Jak dotąd drugiego przyjazdu do tego sanatorium nie odnotowałem. 😉

Natomiast do samego Iwonicza-Zdroju jeszcze dwukrotnie zawitałem: do „Excelsior” oraz „Stomilu-Ziemowita”.

Sanatorium „Wisła-Margot” położone jest na wzgórzu, relatywnie daleko od głównego deptaka uzdrowiska, kto ma problemy z poruszaniem się, a nie ma chociażby auta, dotrzeć na deptak, Łazienek, Pijalni to spore wyzwanie. Najgorzej jest w drodze powrotnej, pod górkę, wysiłek spory, nieźle… W pobliżu usytuowane jest sanatorium KRUS, nieco niżej „Górnik”, a obok obiektów „Wisły-Margot” … wyciąg narciarski(?).

Sam obiekt sanatorium jest niewielki, dziesięć lat temu zastałem też niezbyt bogatą ofertę zabiegową. Być może przez te lata coś się zmieniło. Zamieszkałem w pokoju na parterze, okno wprost na parking i taras z parasolami. Często z nich nie korzystałem, bo akurat pogoda była deszczowa. Sam pokój nie był zbytnio dostosowany dla osoby poruszającej się na wózku inwalidzkim, ciasna łazienka. Za to prosty miałem dojazd do pokoju, bez barier architektonicznych. Sympatyczny personel, bez zarzutów.

Były oczywiście też pory, kiedy wyznaczone miałem zabiegi. Dosyć standardowe:

  • masaż nóg
  • ćwiczenia czynne nóg (UGUL)
  • kąpiel wirowa nóg

Jak się później okazało masażystę Bogdana, miałem okazję spotkać w szpitalu uzdrowiskowym „Excelsior”. 😎  Mogę pochwalić tamtejszy jadłospis. Lubiłem stawiać się na stołówce, bo wiedziałem, że będzie smacznie. 😆  Dużą atrakcją też było to, że spotkałem w „Wiśle-Margot” wirtualną do tej pory koleżankę. Poznaliśmy się wcześniej na jednym z forum dla osób niepełnosprawnych, a teraz niespodziewanie, nie planując tego, zobaczyliśmy się w świecie realnym. W tym miejscu muszę pozdrowić Joasię! Mieliśmy ze sobą dobry kontakt, mieliśmy czas na rozmowy, pośmiać się. Szkoda, że później nasza znajomość zbladła… 😕

W czasie tego dwutygodniowego pobytu mimo wspomnianych wcześniej niedogodności odwiedziłem iwonicki deptak, a także okolice samego kurortu. Zapoznałem się z urokami południa województwa podkarpackiego, np. Krosna i wstąpiłem do Rymanowa-Zdroju, choć nigdy tam nie kurowałem się.

Na dzisiaj sanatorium „Wisła-Margot” zajmuje w moim rankingu 14. pozycję.

Ćwiczenia czynne – UGUL

„Wisła-Margot” – parking, parasole i m.in. okno do mojego pokoju 🙂