Wrześniowa rehabilitacja w Kielcach


Dokładnie sześć lat temu, we wrześniu 2011 r. w stolicy województwa świętokrzyskiego, Kielcach, zechciano mnie rehabilitować. Jako że od swojego miejsca zamieszkania – Skarżyska-Kamiennej – do Kielc mam niedaleko, wizja tych kilku tygodni na ćwiczeniach była nawet przyjemna. Trafiłem więc na Oddział Rehabilitacyjny, oddział zamiejscowy Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego, mieszczący się przy ul. Kościuszki.

Oczywiście odpowiednie papiery do WSZ w Kielcach złożyłem wcześniej i zdaje się, że w kolejce na przyjęcie na oddział czekałem blisko dwa lata. Czyli mniej więcej podobnie jak do sanatorium. 😀 Jak się okazało jednak pobyt ten nieco odbiegał od warunków, jakie mam podczas sanatoryjnych wypadów… Choć tragicznie nie było.

Ulokowano mnie na szpitalnej sali – czteroosobowej. Sala schludna, obszerna, miałem dużo miejsca do manewrowania wózkiem inwalidzkim. 😉 Łóżko było nawet wygodne, choć za wysokie jak dla wózkowicza. Posiłki podawano na miejscu, w sali, czyli „po szpitalnemu”. Ich jakość, smak też zbliżony do tych znanych z lecznic, choć spotkałem się już, że było gorzej. Współlokatorzy trafili się bez historii, mało rozmowni, jedyną rozrywką towarzyską była możliwość obejrzenia telewizji we wspólnym pokoju. Dobrze chociaż, że odwiedził mnie kolega z lat szkolnych, który mieszka obecnie w Kielcach… 😎 i brat pracujący w tym mieście. Natomiast atrakcją były dla mnie codzienne wyjazdy przed wejście do budynku, przy ul. Kościuszki 3. Znajduje się on w centrum miasta, ulica ruchliwa, miałem możliwość obserwacji przechodzących ludzi – jakaś odmiana od zwykłego siedzenia w domu. 😀 Niestety nie udzielano przepustek na wyjścia w weekend, choć w te dni nie odbywały się zabiegi.

Sporym utrudnieniem w warunkach mieszkalnych było to, że łazienka i toaleta znajdowały się na korytarzu. Mimo że były duże, dostęp do nich niełatwy. Nie pomyślano o naprawdę niepełnosprawnych ruchowo i zabrakło prysznica, odchylane krzesełko to marzenie… 😈 Za to ustawiono na środku pomieszczenia wannę, bez żadnych poręcz, hm… dla mnie dostanie się do niej – rzecz niemożliwa.

Jeśli chodzi o samą rehabilitację całkiem nieźle wypadła.  Podobał mi się masaż klasyczny nóg prowadzony przez masażystę „starej daty”. Miałem też ćwiczenia czynno-bierne nóg, z pionizacją włącznie. Fajny sprzęt umożliwiał mi samemu postawić się do pionu. Zdarzało się, że dużo było oczekujących pacjentów i dużo czasu zajmowało oczekiwanie na swoją kolej ćwiczeń. Zaserwowano mi też ćwiczenia manualne rąk. W połowie kuracji dodano mi wirówkę rąk, gdzie poznałem nieprzyjemną część personelu. 😉

Dużym plusem było to, że miałem konsultacje neurologiczną, wydaje mi się dokładną, poważną, tylko, że nie poznałem ich wyników… 🙄 Czyżby moje choróbsko, jamistość rdzenia kręgowego, było taką nieodkrytą tajemnicą? 😯

Obecnie Wojewódzki Szpital Zespolony w Kielcach, Klinika Rehabilitacji, ul. Kościuszki 3 zajmuje w moim rankingu ostatnią, 22. pozycję.

Front i wejście – Oddział Rehabilitacji Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach, ul. Kościuszki

(źródło: http://wszzkielce.pl/index.php/klinika-rehabilitacji/)