Powrót do miasta soli


Parę tygodni temu wróciłem z turnusu rehabilitacyjnego. Podobnie jak dwa lata temu,”bawiłem się” w kuracjusza w mieście soli, w Bochni, w woj. małopolskim. Na miejsce turnusu wybrałem – też identycznie jak poprzednio – Uzdrowisko Kopalnia Soli Bochnia, przy Hotelu „Sutoris”. Znajduje się tam Centrum Rehabilitacji i Odnowy Biologicznej, mające umowę z PCPR, stąd kwota na fakturze za ten pobyt była mniejsza…

Żeby było jak za dawnych lat 😀 wybrałem też ten sam pokój, co w roku 2015 – numer 102. Zmienił się za to lekarz prowadzący, teraz za biurkiem zasiadła pani doktor, która przepisała mi nieco inne zabiegi.

Niby Bochnia, a byłem 33 dni nad morzem… 😀

Z racji, że wirówka dla kończyn dolnych jest dla mnie za wysoka, „załapałem się” tylko na wirówkę (kąpiel wirową) rąk. Tak się złożyło, że zaraz po tym zabiegu, biegłem na salę gimnastyczną 😉 i tam czekał mnie masaż klasyczny nóg, połączony z ćwiczeniami rozciągającymi. Krótko po tych cierpieniach męczyłem czynnie kończyny górne. Oczywiście stałym punktem dnia był pobyt w grocie solnej. 45 minut spędzone w ciemnościach, w towarzystwie NaCl, czasem przy muzyce i opowieściach zakonnika Cysterskiego (uruchamiany za pomocą pilota 😀 ) to podobno tak jak 3 dni nad morzem… 😉

Po szwedzku

Jak pisałem na wstępie zameldowałem się w tym samym pokoju, ponieważ odpowiadała mi tam duża przestrzeń, duża łazienka, choć detale do poprawienia znalazłyby się. O dziwo, teraz „moje” łóżko ustawione było w innym miejscu i… super mi się spało. 😉 Ciekawa sprawa, z rana nie chciało mi wstawać, a ponieważ posiłki nie mają konkretnej godziny (rozłożone na 120 – 180 minut 😉 ) nie spieszyłem. Na stołówce obowiązywał szwedzki stół – oprócz obiadów. Jadłospis bardzo smaczny, obsługa miła i przyjemna dla oka (jedna kelnerka 😉 ). Nieszczęśliwie się trafiło, że w czasie mojego turnusu dużo przyjeżdżało wycieczek, grup i tłum był na stołówce, zamieszanie. Na kuracji było też czworo Szwedów – towarzystwo głośne, czuli się jak u siebie – hm… żeby chociaż oddali skarby, pieniądze za szkody wyrządzone z czasów „Potopu”.  :mrgreen: Poza tym sporo też było dzieci z rodzicami, także szans na nowe kontakty brak…

Nie zjechałem pod ziemię

Niestety nie zmieniło się położenie miasta, sporo wzniesień, pagórków przez co trudno jeździ się wózkowiczom. Jednak i tak zobaczyłem ponownie Rynek i okolice ulicy Solnej/centrum Bochni. Oferta turystyczna została przeniesiona do szybu „Campi”, a szyb „Sutoris” tylko dla gości hotelu i tym razem nie udałem się daleko pod ziemię, jak to miało miejsce 2 lata temu. Wspomniałem o tym w poprzednim wpisie – tutaj. Wrzesień był mokry, sporo padało, więc większość czasu spędziłem pod dachem.

To drugi wpis dotyczący Uzdrowiska Kopalnia Soli w Bochni, a zajmuje ono 13. pozycję w moim rankingu.

45 minut w grocie solnej

W drodze na stołówkę