Koniec 1. etapu terapii komórkami macierzystymi


Pięć miesięcy trwał pierwszy etap eksperymentalnej terapii komórkami macierzystymi. Od lutego do lipca przyjąłem pięć zastrzyków z tzw. preparatem MSC, a komórek mezenchymalnych w sumie było 190 mln. Wszystko to odbywało się podczas trzydniowych wizyt w Centrum Medycznym „Klara” w Częstochowie. Ostatni pobyt zaliczyłem w dniach 19-21 lipca. Teraz około półroczna przerwa.

Po raz czwarty 30 mln komórek mezenchymalnych z Galarethy Whartona (część sznura pępowinowego niespokrewnionego noworodka) przyjąłem do płynu mózgowo-rdzeniowego – tylko w debiucie dostały się one (70 mln) do mojego organizmu dożylnie. Podobnie jak ostatnio bezbłędnie i w niezwykle miłej atmosferze wykonała to pani doktor anestezjolog Małgorzata Chrzuszcz wraz z pielęgniarką. Wcześniej jednak zawołał mnie do swojego gabinetu terapeuta metod neurofizjologicznych, czyli po prostu Paweł. Znów przeprowadził badania wysiłkowe – martwi mnie słaba dyspozycja ścisku prawej dłoni, zdecydowanie lepiej z dynanometrem poradziła sobie lewa dłoń. Choć patrząc na wcześniejsze wyniki prawej dłoni, te lipcowe nie były takie najgorsze.

Zanim to wszystko się odbyło, tuż po przyjeździe do CM „Klara” znów zająłem doskonale mi znany pokój nr 5, na pierwszym piętrze. Tradycyjnie pielęgniarka przeprowadziła wywiad – co za przypadek – pielęgniarski. 😀 No i zważono mnie. Wynik nieco niespodziewany, bo prawie 2 kg schudłem od ostatniego, marcowego ważenia i teraz liczę sobie 67 kg.

Jeszcze tego samego dnia wpadła do mnie pani doktor neurolog, Beata Świątkowska-Flis. Przekazałem jej ostatnie moje odczucia (nie najlepsze) po czerwcowym zastrzyku. Chwilę się zadumała i to na tyle…

Następnego dnia, według znanego mi już scenariusza, z rana zawitała pielęgniarka z igłami i zaczęła mnie kłuć. :mrgreen: A że z moimi żyłami to nie taka łatwa sprawa i żeby znaleźć odpowiednią potrzeba było trzech podejść. Ale w końcu udało się i na prawej ręce znalazł się w końcu wenflon, przez który miała się dostać do mojego organizmu sól fizjologiczna.Tego dnia wyjątkowo późno, bo ok. godziny 15.10 dotarły do mojego pokoju 30 mln komórek mezenchymalnych. Mimo to samo podanie przebiegło szybko i resztę dnia miałem spędzić w pozycji leżącej…

Właśnie w tej pozycji zastała mnie kierowniczka administracji p. Dominika Sługocka. 😉 Dostarczyła mi fakturę za zabieg jak i kolejną umowę na całe „zamieszanie” z komórkami… No i oczywiście wyjaśniła mi co teraz. Jako że skończyłem 1. etap terapii (5 podań tzw. preparatu MSC) nastąpi teraz przerwa. Za około 5-6 miesięcy mam się ponownie zjawić w CM „Klara”, ale tylko na jeden dzień. Przewidziane są badania wysiłkowe, porównanie wyników z dotychczasowymi i ocena efektów. Wtedy też mam podjąć (ewentualnie wspólnie) decyzję co dalej: kontynuuję terapię czy rezygnuję? Pani Dominika przedstawiła przewidziane scenariusze na drugi etap terapii, w przypadku gdy zdecyduję się na przyjmowanie kolejnych milionów… :mrgreen: A wszystko to, by zwyciężyć moje choróbsko zwane jamistością rdzenia kręgowego!

Póki co moja przygoda z komórkami macierzystymi przedstawia się następująco:

  1. 70 mln mezenchymalnych komórek macierzystych dożylnie – 22-24 lutego
  2. 30 mln mezenchymalnych komórek macierzystych dokanałowo do płynu mózgowo-rdzeniowego – 27-29 marca
  3. 30 mln mezenchymalnych komórek macierzystych dokanałowo do płynu mózgowo-rdzeniowego – 8-10 maja
  4. 30 mln mezenchymalnych komórek macierzystych dokanałowo do płynu mózgowo-rdzeniowego – 7-9 czerwca
  5. 30 mln mezenchymalnych komórek macierzystych dokanałowo do płynu mózgowo-rdzeniowego – 19-21 lipca

Przed wejściem do Centrum Medycznego „Klara” w Częstochowie

Tuż przed podaniem 30 mln komórek mezenchymalnych