Już 160 mln komórek macierzystych przyjąłem


To oznacza, że jestem po czwartej wizycie w Centrum Medycznym „Klara”, w Częstochowie. W sumie przyjąłem właśnie 160 mln komórek macierzystych, a ostatni tzw. preparat MSC zawierał ich 30 mln. Podobnie jak poprzednio znalazły się one w moim organizmie przez płyn mózgowo-rdzeniowy, za pomocą zastrzyku w odcinku lędźwiowym. Tym samym jestem bliski końca pierwszego etapu tej terapii – jeszcze tylko jeden zabieg.

W dniach 7-9 czerwca stawiłem się ponownie na Oddziale Terapii Komórkowych i przerabiałem to samo co podczas trzykrotnych wcześniejszych wizytach. Znów ulokowano mnie w pokoju nr 5, na I piętrze. I znów wpadła miła pielęgniarka celem przeprowadzenia wywiadu pielęgniarskiego. Te same pytania, niemalże te same odpowiedzi. 😉 I kupa podpisów, bo za każdym razem otrzymuję osobne papiery, umowę.

Krótko po tym „zajściu” ;), zawitał do mnie Paweł, czyli neurofizjoterapeuta, który polubił mnie męczyć wysiłkowo – w UGUL – przy pomocy dynamometru i jeszcze w dodatku wszystko zapisuje w komputerze… 🙂 A potem informuje mnie czy było lepiej lub gorzej, a może podobnie jak poprzednio. Te badania trwają ok. 30-40 min.

Po nich wracam do pokoju, wtedy najczęściej przynoszą obiad. Zazwyczaj po nim mam czas wolny, choć zdarza się, że badany jestem jeszcze EKG. W tym czasie jeszcze melduje się u mnie pani doktor neurolog, celem dowiedzenia się co działo się po ostatniej wizycie…? 😎

Następnego dnia doba zaczyna się od śniadania, a krótko po nim zaopatrywany jestem w wenflon. Przydaje się on ok. godz. 12-13, kiedy do CM „Klara” docierają komórki macierzyste. Przez wenflon podawana mi jest sól fizjologiczna – krótko przed podaniem preparatu MSC oraz w trakcie i po zakończeniu tego zabiegu. Po raz 3. (tylko za pierwszym razem komórki podane były dożylnie) pani doktor Małgorzata Chrzuszcz ukłuła mnie w odcinek lędźwiowy, by 30 mln komórek macierzystych – uzyskanych z galarety Whartona – dostały się do mnie przez płyn mózgowo-rdzeniowy. Jak zwykle trwało to niedługo, bez szału :mrgreen: , a po tym wszystkim miałem zalecone leżeć. Tak też zrobiłem, przesiadłem się tylko na wózek inw. na kolację i dzień szybko się skończył.

Na odwiedziny wpadła do mnie jeszcze Tania, koleżanka-sąsiadka (jeszcze ze Skarżyska) wraz ze swoim narzeczonym, Marcinem. Było przyjemnie.

W piątek, jako trzeci i ostatni dzień pobytu w Częstochowie zakończył się śniadaniem i wyjęciem wenflonu. Nic niespodziewanego się nie działo, wszystko było z planem.

Natomiast nieprzyjemne rzeczy zaczęły się dziać później. Niemal cały tydzień po iniekcji preparatu MSC czułem się źle, osłabiony, pocę się. Trochę też bolała mnie głowa, w tej chwili już minęło, jest lepiej… Dlatego też nie zawsze miałem samozaparcie, żeby zmusić się do ćwiczeń, rehabilitacji. Nawet nie miałem ochoty do skrobnięcia czegoś tutaj… 🙂 Czyżby to moja jamistość rdzenia kręgowego tak zareagowała na „coś” takiego…? 😉

Zapis wizyty i 3. zastrzyk: link


Zbieram środki na terapię komórkami macierzystymi i można mi pomóc w walce z moją chorobą: jamistością rdzenia kręgowego przez subkonto w fundacji:

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym Słoneczko
Stawnica 33A
77-400 Złotów
Spółdzielczy Bank Ludowy w Zakrzewie, oddział Złotów
Nr konta: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
Tytułem: 841/S Michał Stępiński

Dla ułatwienia, można skorzystać z formularza wpłaty znajdującego się na stronie internetowej fundacji (po lewej stronie): http://www.fundacja-sloneczko.pl/ (fundacja nie pobiera prowizji od wpłat)

Środki można przekazać również w formie 1% podatku. Dane to:

KRS: 0000186434
Cel szczegółowy: 841/S Michał Stępiński

Link do mojego apelu w fundacji „Słoneczko”: tutaj

Można mi również pomóc przez platformę Pomagam.pl: https://pomagam.pl/michalmsc

Tuż po podaniu tzw. preparatu MSC