Ostatnia prosta przed debiutem w terapii preparatem MSC


Syringomelya – jamistość rdzenia kręgowego, choroba neurologiczna, o indywidualnych objawach, historii i przebiegu. Czy mezenchymalne komórki macierzyste – tzw. terapia preparatem MSC zwyciężą tę chorobę? Odpowiedź na to trudne pytanie będę poznawał już od najbliższej środy – 22 lutego. Tego dnia wyjeżdżam do Częstochowy, do Centrum Medycznego „Klara”.

Wydaje mi się, że nie będzie to receptą na pełne moje wyzdrowienie – jak powiedział mi dr Dariusz Boruczkowski, z którym skontaktowałem się wiosną ubiegłego roku i rozmawiałem w Polskim Banku Komórek Macierzystych, w Warszawie – nie przypomina sobie chorego z jamistością, a który poddał się tej terapii. Tak więc całe to leczenie będzie wielką niewiadomą, drogą niestety.

Dlaczego w ogóle jestem zmuszony spróbować tej terapii? W 1990 r. jako rowerzysta uległem poważnemu wypadkowi drogowemu, przeszedłem kilka operacji neurochirurgicznych, moja głowa była w tarapatach. Ale po kilku miesiącach doszedłem do siebie, można powiedzieć, że zapomniałem o „bliskim spotkaniu” z Tarpanem na drodze. 😉

Tak było przez siedem lat. Jednak w roku 1997 idąc chodnikiem zacząłem dziwnie potykać się, lewa noga stała się sztywna. Jak się okazało to była spastyczność – wzmożone napięcie mięśni. Po jakimś czasie to samo stało się z prawą nogą. Chodzenie stało się dla mnie trudne, traciłem równowagę, spastyczność rosła w siłę… Należało odwiedzić lekarza, znanego mi z wcześniejszych perturbacji ze zdrowiem, prof. Andrzeja Radka, neurochirurga z Łodzi – i spytać, co się dzieje? Konkretnej odpowiedzi nie uzyskałem, dostałem tylko receptę z Baclofenem, na spastykę i polecenie rehabilitacji. Specyfik nie pomagał; dopiero pod koniec 2000 r., doktor neurochirurg z Kielc, Zbigniew Słomkowski, skierował mnie na rezonans magnetyczny.

Diagnoza uwidoczniła obecność jam wewnątrzrdzeniowej od poziomu C2/C3 – Th2 z przegrodami. 😯  Decyzja lekarzy była jedna: operacja odbarczenia i założenie drenażu jamy śródrdzeniowej. Została wykonana w lutym 2001 r. w dobrze mi znanej klinice WAM, w Łodzi.

Ten zabieg nie cofnął choroby, ale wydaje mi się – tak oceniam, teraz, po latach – zahamował jej rozwój. Mój stan przez lata był stabilny. Mimo że w kończynach górnych wystąpiły zaburzenia czucia temperatury, bólu. W nogach dużo wcześniej to nastąpiło… Co prawda w międzyczasie zmuszony byłem usiąść na wózku inwalidzkim, ale na pewno miało to też związek ze złamaniem ręki, jakiego doznałem w roku 2002. Jednak miałem dużo siły, niesprawność nie utrudniała mi tak bardzo życia, jak to ma miejsce obecnie. Spastyczność, mimo wszystko, w niektórych sytuacjach pomagała.

Jakieś 4-5 lat temu ta dolegliwość ustąpiła, napięcie mięśnie zmalało, ale jak się okazuje, nie było się z czego cieszyć. Nastąpiły zaniki mięśni w nogach, a nawet w dłoniach… Inne, ortopedyczne komplikacje pogłębiły kłopoty ruchowe, niesamodzielność narastała. Ubyło też siły.

Iskierka nadziei zaświeciła właśnie po natrafieniu w mediach o terapii komórkami macierzystymi. Moje przygotowania do pierwszego podania tzw. preparatu MSC są właśnie na finiszu. Jest to zabieg przeszczepu mezenchymalnych komórek macierzystych (pozyskanych z krwi pępowinowej, ściślej z galarety Whartona).

Oto parę słów o tym co ma być niedługo w moim ciele (za stroną: http://terapiekomorkowe.pl/services/preparat-msc/#more-37 )

Komórki mezenchymalne z galarety Whartona są produktem leczniczym terapii zaawansowanej (ATMP).

Usługa wytworzenia produktu leczniczego następuje w Pracowni Inżynierii Komórkowej Polskiego Banku Komórek Macierzystych S.A. na podstawie wydanej zgody Głównego Inspektora Farmaceutycznego.

W listopadzie 2014 roku miały miejsce pierwsze podania komórek mezenchymalnych pacjentom w jednostkach chorobowych typu: stwardnienie zanikowe boczne i autyzm.

Leczenie komórkami macierzystymi jest dostępne jako eksperyment medyczny, stawiająca na opóźnienie rozwoju choroby przez wspomaganie regeneracji uszkodzonych neuronów, co może pozwolić na złagodzenie objawów u pacjenta.

Mezenchymalne komórki macierzyste mają działanie immunosupresyjne i immunomodulujące.

“Przeszczepienie” mezenchymalnych komórek macierzystych

Jest to o wiele prostsza procedura polegająca najczęściej na podaniu dożylnym (lub innym – do płynu mózgowo rdzeniowego, do stawu) prawidłowych mezenchymalnych komórek macierzystych, które ewentualnie mogą pochodzić od pacjenta ale coraz częściej pochodzą od niespokrewnionego zdrowego dawcy.

Od pierwszego kontaktu z dr. Boruczkowskim, przez wypełnianie formularzy, korespondencję z CM „Klara”, szczepienia WZW B, badania EKG, RTG klatki piersiowej, krwi i moczu, kończąc na uzyskanie zgody Komisji Bioetycznej na udział w terapii oraz wytworzenie specjalnie dla mnie preparatu MSC minęło 9 miesięcy.

Jestem na ostatnim odcinku tego wyścigu, ostatnia prosta przede mną. Jutro jeszcze tylko odbiorę wyniki badań i prześlę je do CM „Klara” :

  • CRP
  • morfologia z rozmazem
  • APTT
  • INR
  • elektrolity

W środę, 22 lutego, o ok. godz. 14.00 mam być na miejscu. Przed pierwszym podaniem czekają mnie jeszcze badania na miejscu, a w czwartek 23 lutego zacznie się… 🙂

W piątek, 24 lutego, o godz. 10.00 wypis.

Będę tutaj, w miarę możliwości, pisał o postępach w terapii komórkami macierzystymi.


Można mi pomóc w tej walce przez subkonto w fundacji::

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym Słoneczko
Stawnica 33A
77-400 Złotów
Spółdzielczy Bank Ludowy w Zakrzewie, oddział Złotów
Nr konta: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
Tytułem: 841/S Michał Stępiński

Dla ułatwienia, można skorzystać z formularza wpłaty znajdującego się na stronie internetowej fundacji (po lewej stronie): http://www.fundacja-sloneczko.pl/ (fundacja nie pobiera prowizji od wpłat)

Środki można przekazać również w formie 1% podatku. Dane to:

KRS: 0000186434
Cel szczegółowy: 841/S Michał Stępiński

Link do mojego apelu w fundacji „Słoneczko”: tutaj

Można mi również pomóc przez platformę Pomagam.pl: https://pomagam.pl/michalmsc