Podjęcie walki ze spastycznością w Lublinie


A lato było piękne tego roku. Nie, nie będzie nic o poezji K. I. Gałczyńskiego, bo nic się nie zgadza. Pod koniec upalnej wiosny 2003 roku wybrałem się na rehabilitację do Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej MSWiA w Lublinie, przy ul. Grenadierów 3Właściwie to pojechałem tam wypróbować na sobie jak zadziała Botoks w zwalczaniu spastyczności nóg, która wtedy „szalała” u mnie. I chyba to jest jedyna wspólna cecha z wierszem poety – walka.

Miałem się położyć na niewielkim oddziale rehabilitacji, a podać ten środek miał dr Jerzy Zamojski. I tak w rzeczywistości było. Już nie pamiętam gdzie dowiedziałem się o takim leczeniu, ale chyba gdzieś w prasie. Nadzieje na okiełznanie spastyczności miałem duże, bo bardzo mi ona przeszkadzała. Był to zresztą pierwszy objaw jamistości rdzenia kręgowego – mięśnie napięte, nogi robiły się sztywne, nie mogłem ich zgiąć, a siedząc na wózku inwalidzkim strasznie drżały, szarpały się i często – mimo woli – spadały mi z podnóżka. 😈

Koniec maja był upalny, podróż do Lublina była wyczerpująca, ale wynagrodziło mi to tamtejsze przyjęcie. Budynek szpitala jest niewielki (spojrzałem teraz na jego stronę www i są plany rozbudowy szpitala!), szybko mnie rozlokowano. Sal na oddziale było niedużo, mnie przydzielono „jedynkę”, choć stały tam dwa łóżka – jedno po jakimś czasie usunięto. Miałem dużo miejsca, do dyspozycji telewizor, oczywiście na monety… 🙄 Do końca pobytu byłem sam w sali, a trwał on 16 dni.

Jednak najbardziej przypadła mi do gustu łazienka. Jak najbardziej przystosowana dla osób niepełnosprawnych, poręcze, prysznic nie stanowił dla mnie przeszkód. Przyjemne pielęgniarki, odniosłem wrażenie, że nie mają wielu pacjentów do obsługi. Natomiast jedzonko, jak to w szpitalu. Podawane w sali, bez szału. 😀 Przyzwyczajony jestem do sanatoryjnego jadłospisu 🙂 , to i ocena tych „lubelskich” posiłków musi być niewysoka.

Ale ponieważ pojechałem tam leczyć się, skupię się na tym aspekcie. Nie pamiętam już ile razy miałem podany Botoks, ale raczej na palcach jednej ręki można policzyć. Tamtejsi lekarze stwierdzili, że nie dają on efektów i spastyczność zwyciężyła – tzn. jamistość. Pozostała mi rehabilitacja. A tam, w piwnicach kolejki – oferta zabiegowa skromna. Najwyraźniej zapamiętałem ćwiczenia, w UGUL, ogólnie czynno-bierne. I jedną rehabilitantkę, która ciągle się śmiała. 😀 Miałem też masaż klasyczny nóg, ale krótko, nie pamiętam dlaczego… Była też kąpiel wirowa nóg, ale – dziwnie – też rzadko.

A spastyczność nóg sama ze mnie zrezygnowała, po kilku latach. „Wyłączyła się” niedawno, najpierw lewa noga, rok temu prawa. I teraz nie wiem czy jednak nie lepiej jak ona była? Zawsze był to jakiś ruch, mięśnie napinały się, krążenie krwi w kończynach było lepsze. Obecnie nogi są wiotkie, często puchną, szczególnie stopy, no i mięśnie osłabły.

Okolice szpitala w Lublinie  są sprzyjające spacerom, choć mało drzew, nie było gdzie schować się w cieniu. Wyjście ze szpitala powiedzmy, że dobry dla wózkowicza, choć podjazd ciut za stromy, a miałem wtedy jeszcze najprostszy wózek, ciężki, toporny…

Z racji, że obiekt znajduje się na obrzeżach miasta, w pobliżu nie uświadczy się atrakcji handlowych. Żeby nie było tak źle, niedaleko szpitala znajdował się salon samochodowy Nissana. Pooglądałem sobie wtedy primerę, super atrakcja, odskocznia od życia szpitalnego.

Natomiast po drugiej stronie ulicy, po przekątnej, umiejscowiony był słynny hitlerowski obóz koncentracyjny „Majdanek”. 😥

W czasie mojej rehabilitacji w Lublinie wypadło akurat referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Czynnie uczestniczyłem w nim, bez żadnych problemów oddałem w szpitalu ważny głos… 😀

Na dzisiaj Szpital MSWiA w Lublinie zajmuje w moim rankingu 8. miejsce.


Jestem w trakcie ciułania pieniędzy, jakie są mi potrzebne do uczestnictwa w terapii komórkami macierzystymi i walki z jamistością rdzenia kręgowego.

Można mi pomóc wpłacając każdą złotówkę na moje subkonto w fundacji:

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym Słoneczko
Stawnica 33A
77-400 Złotów
Spółdzielczy Bank Ludowy w Zakrzewie, oddział Złotów
Nr konta: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
Tytułem: 841/S Michał Stępiński

Dla ułatwienia, można skorzystać z formularza wpłaty znajdującego się na stronie internetowej fundacji (po lewej stronie): http://www.fundacja-sloneczko.pl/ (fundacja nie pobiera prowizji od wpłat)

Środki można przekazać również w formie 1% podatku. Dane to:

KRS: 0000186434
Cel szczegółowy: 841/S Michał Stępiński

Link do mojego apelu w fundacji „Słoneczko”: tutaj

Można mi również pomóc przez platformę Pomagam.pl: https://pomagam.pl/michalmsc

Serdecznie dziękuję za każdą wpłatę!

Widok na szpital MSWiA w Lublinie (źródło: szpitalmsw.pl )