Nieopodal Ciechocinka, czyli kuracja na Kujawach


Prezentację moich wrażeń z sanatoryjnych pobytów zacznę od końca, choć akurat wyjazd był niedawno, bo w kwietniu 2016r. W tym czasie zawitałem do Aleksandrowa Kujawskiego, konkretnie do Kolejowego Szpitala Uzdrowiskowego w Ciechocinku, ale oddziału zamiejscowego w tym miasteczku. Papiery składałem do ośrodka w kurorcie ze słynnymi Tężniami Solankowymi, ale poinformowano mnie, że nie przyjmują osób na wózkach inwalidzkich, a w Aleksandrowie Kuj. owszem… I tym sposobem spędziłem 3 tygodnie 10 km od Ciechocinka. 😉 Po ponad 300 km podróży do celu (jazda autostradami A2 i A1 to fajna sprawa) spotkało mnie miłe przywitanie. W szpitalu stawiłem się krótko po porze obiadowej, ale recepcjonistka od razu skierowała mnie na obiad. Później dopiero przydzieliła pokój, objaśniła kiedy iść do pielęgniarki itp. Sam pokój niezbyt duży (mieszkałem już w większych 😆 ), łazienka dostosowana dla wózkowiczów, choć też znalazłyby się detale, które można poprawić. Wizytę u lekarza zaplanowaną miałem następnego dnia, a niestety zabiegi jeszcze następnego dnia. Strata jednego dnia zabiegowego… 😕

Pozytywnym zaskoczeniem okazało się to, że szpital – uzdrowiskowy tylko – posiadał na stanie materac przeciwodleżynowy, choć zapewne nie był mi koniecznie potrzebny, jak się okazało potem. Lekarz przepisał mi wirówkę kończyn dolnych (duży plus za odpowiednią wanienkę), masaż klasyczny nóg, dużo ćwiczeń czynnych, w tym PNF. Małymi minusami jest to, że jeden zestaw ćwiczeń miałem mieć na materacach, w sali gimnastycznej. Ale personel płci pięknej nie był w stanie mnie przenieść na nie i kombinowały z tymi ćwiczeniami, z pozycji wózka. Z tym też wiąże się większy minus pobytu w tym ośrodku. Nie miałem żadnych kąpieli – powód ten sam. Żadnych sanitariuszy, pomocy w dostaniu się do wanny. Albo były one za wysokie. Ciekawostką był zaaplikowany mi trening relaksacyjny. Coś podobnego jak muzykoterapia, ale prowadzony przez psychoterapeutę.

Dużą zaletą tej kuracji jest położenie Aleksandrowa Kujawskiego. Blisko do Ciechocinka i do Torunia. Do zalet turystycznych tych miejsc nie trzeba chyba przekonywać. Przez 21 dni kuracji po dwa razy wybrałem się do tych miast. Miałem okazję porównać jak bardzo zmienił się Ciechocinek przez 18 lat, bowiem w roku 1998 byłem już tam w sanatorium, o tym wyjeździe w następnych artykule. Bardzo spodobało mi się Stare Miasto w Toruniu. Choć i tak nie zdążyłem wszystkiego zobaczyć.

Towarzysko w KSzU w Aleksandrowie Kuj. dużo nie zyskałem. Ciągła rotacja turnusów w szpitalu i przede wszystkim tylko „ZUS-owcy”, czyli uczestnicy prewencji rentowej ZUS. Personel medyczny natomiast bardzo sympatyczny, nie miałem żadnych „zatargów”.  😀  Smacznie też było na stołówce, uczynna obsługa i „współjadacze” 😆  przy stoliku mili.

Sam budynek szpitala nieco już podniszczony, przydałby się remont. Choć, jak zauważyłem, jakieś prace konserwacyjne tam trwały. Natomiast samo miasteczko na Kujawach zaniedbane, dziurawe chodniki, ulice, wysokie krawężniki, co dla wózkowicza ma istotne znaczenie. Najgorzej wypada dworzec PKP w Aleksandrowie Kujawskim. Dosłownie ruina, sypie się, w strasznym stanie są wiadukty dla pieszych – fatalna wizytówka miasteczka. A przecież tak dużo pociągów tamtędy jeździ.

Dodałem już Kolejowy Szpital Uzdrowiskowy w Ciechocinku – oddział w Aleksandrowie Kujawskim do rankingu. Tutaj wpis z mojego drugiego pobytu w tym ośrodku: kliknij  Zapraszam do lektury.

Mój apel w Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”

Przed wejściem do KSzU w Aleksandrowie Kujawskim